Archive for styczeń, 2008

A może zakłady bukmacherskie

styczeń 25, 2008

Witam wszystkich, dawno mnie tutaj nie było, jednak przypomniałem sobie o blogu i piszę dalej. Może i dlatego mnie sporo nie było bo ostatnio poker troszkę zszedł na drugi plan. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że nieprędko to nastąpi, ale po prostu chyba nie mam głowy do tego. ALbo inaczej - na tyle jestem dobry, żeby powiedzieć, że w pokera grać nie umiem za dobrze.

Dlatego też przestawiłem się za zakłady bukmacherskie. Tutaj jednak umiejętności nie sa potrzebne. Oj, oczywiście, że są ale nie tego typu co w przypadku pokera. Tutaj liczy się wiedza i przeczucie. Trzeba czytać, czytać i jeszce raz czytać. A że sportem się interesuję, więc z tym problemów nie mam żadnych.

Moje osiągnięcia? NA razie nie jest świetnie, ale jestem an plusie, więc jest ok.  Postawiłem kilka razy po 100zł. Budżet zaplanowałe na 500zł. Aktualnie jestem na plus 87. Ale powoli do przodu i myślę, że efekty będą!

Polecam wszystkim.

Poker

styczeń 9, 2008

Jestem osobą słabą psychicznie, zawsze znajduję się pod czyimś wpływem. Przez pierwszych dwadzieścia parę lat mojego życia taką osoba była moja siostra. Pod wpływem terapeuty i długiego leczenia jakoś się wyzwoliłam spod jej władzy, ale moje kłopoty się nie skończyły. Najwyraźniej nie umiałam sobie poradzić ze świeżo nabyta wolnością, bo moim panem i władcą stał się poker. Odkąd po raz pierwszy zagrałam i poczułam przypływ nieznanych mi wcześniej emocji, pogrążyłam się w tym doszczętnie. Od jakiegoś czasu hazard to moje drugie imię. Kasyno odwiedzam częściej, niż rodzinę, zdarza mi się nawet zapomnieć o powrocie do domu i przyjściu na jakieś ważne spotkania, tak się w tej grze zatracam. Znajomi kpią ze mnie, że niedługo będą zawierane zakłady bukmacherskie na temat, czy kiedyś spędzę tydzień bez kart w dłoni. Coś mi się zdaje, że na dzień dzisiejszy byłoby to niemożliwe. Przyjaciółka co prawda wspominała mi niedawno, że istnieje terapia dla uzależnionych od gier w pokera, ale ja naprawdę mam już dość psychiatrów, terapeutów i innych ludzi, którzy mówią mi, jak powinienem żyć. Jeśli zmarnuję swoje życie, to tylko moja sprawa.