Nie chcę się nad sobą użalać, nie chce wiecznie narzekać, że jestem biedny. Tak się stało, że urodziłem się w biednej rodzinie, ale wiem, że moja taka nie będzie. Bukmacherka to jest to, co pomoże mi wydobyć się z bagna biedy. Staram się dorabiać sobie jako sprzątacz w restauracjach, zostawiam sobie tylko tyle kasy, żeby mieć za co przeżyć, a resztę stawiam w zakładach. Już naprawdę dużo udało mi się odłożyć, zbieram na obstawienie ogromnej szansy, postawię tak z piętnaście tysięcy (brakuje mi już tylko tysiąca) i wygram dwieście! W sumie to jak to się stanie, to zacznę grać w karty. Zasady pokera są mi znane od dziecka, rodzice grali w zapałki, ale byli w tym dobrzy, zatem będę grał wysoko i wtedy się wzbogacę naprawdę. Nienawidzę tego, jak patrzą na mnie goście w restauracjach – jakbym był powietrzem, nie widzą mnie tak naprawdę. Kiedyś miałem szanse stać się kimś – piłka nożna była moja pasją, ale złamałem nogę i było po marzeniach. Nie stałem się drugim Maradoną, to będę mistrzem hazardu. Nie wiem, czy mi się uda, dlatego nie zakładam rodziny, nie mogę narażać niewinnych. Ale jak będę bogaty, to będę miał i żonę i dzieciaki, oddam im majątek.
